• Wpisów:31
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:1 369 / 33 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witaj!
Dzisiejszy dzień mija dość.. ociężale. Ale to właśnie dobrze! Uwielbiam takie!
Poczytałam trochę "Więźnia Labiryntu" - zostało mi tylko 120 stron do końca, dzięki bogom! Chociaż, szczerze mówiąc, zaczynam się coraz bardziej do niego przekonywać, w końcu męczę go od początku roku, okropność!
Zarezerwowałam już bilety na "Cudownego chłopaka", ale dopiero na poniedziałek, bowiem w piątek (kiedy jest premiera) mama eksmituje mnie, razem z psem, do babci na weekend, gdyż jedzie ze swoim chłopakiem nad morze. Tak, w styczniu, bo czemu nie? XD
Jeśli chodzi o oglądanie czegoś, to jestem naprawdę wybredna. No ale, jak już się za coś wezmę, to muszę mieć jakiś powód. Postanowiłam oglądnąć sobie "Sword Art Online", anime, które znaczna większość doświadczonych otaku hejtuje na całej linii.

Zaciekawiona ich wręcz agresją do SAO postanowiłam się przekonać. Z tego co obiło mi się o uszy, to ma wyjść w tym roku trzeci sezon, więc będę miała co oglądać.
Co prawda chciałam wziąć się za "Naruto", do którego już kiedyś startowałam, ale ilość odcinków mnie przeraziła. Zdaję sobie sprawę z tego, że to tasiemiec, i że dałam radę oglądnąć całe "Fairy Tail" bez jęczenia, ale nie jestem chyba jeszcze gotowa na ponadroczne siedzenie w ninjach itp.
Tak poza tym, już drugi raz w tym tygodniu ruszyłam się z domu!
Musiałam pójść do Empika (Empiku? XD), żeby odebrać dwie książki wcześniej zamówione. Oczywiście za darmo, hah, ponieważ jest to w formie prezentu od koleżanki mojej mamy, która pożyczyła moją albę komunijną. Hah, tak się robi interesy!
W każdym razie, na moją półkę dostała się "Anna Karenina" w całej swej cudnej okazałości! Podzielona co prawda na dwa tomy, lecz w sto razy piękniejszych okładkach niżeli ta filmowa.


Żebyście widzieli jak te złote zdobienia pięknie się świecą i błyszczą! A okładka jest taka milusia w dotyku.. No normalnie kosmos!
Tak poza tym, korzystając, że byłam w tym przewspaniałym miejscu, bez namysłu zakupiłam "Cudownego chłopaka"!

To zdjęcie na wydaniu powyżej jest tylko taką 'plakietką', którą można zdjąć. Pod nią kryje się amatorsko narysowany chłopak o czarnych włosach i z jednym, błękitnym okiem. Wtedy okładka prezentuje się mistrzowsko! Książka cudownie wydana, nie mogłam się jej nadotykać! W dodatku w środku znalazłam zakładkę z przepięknym cytatem R.J. Palacio - "Wszyscy powinniśmy przynajmniej raz w życiu dostać owacje na stojąco, bo przecież każdy z nas zwycięża ten świat". Aż zawładnęła mną okropnie silna nostalgia! Ja to jednak uczuciowa jestem, hah. Czasem aż za bardzo. Dam sobie rękę uciąć, że na filmie będę ryczeć jak głupia. Nie byłabym sobą. W końcu roniłam łzy na samym zwiastunie!
A wy co dziś porabialiście, hm?
A tu powyżej Arctic Monkeys na poprawienie humoru! Albo nie? XD
Luleeyta.
  • awatar *Mordka*: Może w styczniu?! Ja tam o SAO nic nie wiem, bo nie oglądalam. Jak zwykle fajne zakupy :D. Niezła nutka :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witaj!
Tak więc, wcześniej wam paplałam, że sobie coś oglądnę, no i tak też się stało!
Pamiętacie jak wyszła "Vaiana. Skarb oceanu" w kinach? 25 listopada 2016? Nie? Tak? Ja tak. Okropnie chciałam na to pójść, ale nikt nie miał albo ochoty, albo czasu. A jakoś łyso było pójść samemu, w dodatku na bajkę. No i nie poszłam. Tak okropnie żałowałam, że to właśnie to wydarzenie sprawiło, że postanowiłam nie opuścić żadnej cudnej bajki, ani filmu, jaki wyjdzie. I trzymam się tego wciąż!
Zbierałam się wiele razy, ale dopiero dziś udało mi się obejrzeć w całości, pod kocykiem, w ciemnościach.
Było przede wszystkich przezabawnie! Naprawdę, wiele razy mimowolnie się śmiałam. Nie mogło także zabraknąć niezwykłych wręcz piosenek, inaczej nie byłaby to bajka Disney'a, nie? Cudnie wykreowani bohaterowie - Vaiana (Moana), Maui, babcia Tala. Pomimo tego, że nie ma ich za wielu, to są dopracowani, dopięci na ostatni guzik! Fabuła i uniwersum cudowne, ponieważ normalnie trzymała mnie nostalgia przez znaczną część filmu. Grafika (?animacje?) są czymś niesamowitym, przepięknym!
Jedyny minusik za dobranie głosu Vaianie w polskiej wersji. Jakoś strasznie mnie irytował w pewnych momentach. Ale, to moje własne zdanie!
Ale Heihei i tak był najlepszy!

A wy oglądaliście już "Vaianę. Skarb oceanu"? Nie? Co sądzicie?
Dobrej nocy,
Luleeyta.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witaj!
Dziś chciałabym przedstawić dwa filmy, które bez większego gadania zaliczyć muszę, czyt. zaliczę.
Tak jak w planach miałam - w piątek wybieram się na "Cudownego chłopaka". Miałam też zobaczyć "Więźnia Labiryntu. Lek na śmierć", ale stwierdziłam, że nie dam raczej rady przeczytać jeszcze dwóch części do premiery, więc dam sobie spokój. Ale piątek 26 stycznia wcale nie stracony! Moja mama ma wielką ochotę, by pójść na "Wszystkie pieniądze świata" Ridley'a Scotta, więc wybieram się z nią!
"Miliarder Jean Paul Getty jest znany z nieustępliwego charakteru i skąpstwa. Gdy grupa nieznanych sprawców porywa jego ukochanego wnuka i żąda wielomilionowego okupu, Getty odmawia zapłacenia choćby dolara. Zrozpaczona matka porwanego – Gail robi wszystko, by skłonić teścia do zmiany zdania, ale bez skutku. Czas ucieka, a porywacze zaczynają tracić cierpliwość. Życie chłopca wisi na włosku i nic nie wskazuje na to, że uda się jeszcze zapobiec tragedii. Wtedy do drzwi Gail puka tajemniczy mężczyzna twierdząc, że jest wysłannikiem Jean Paula Getty’ego, specjalizującym się w sprawach „nie do rozwiązania”…"
W rolach głównych Mark Wahlberg i Michelle Williams, więc z pewnością będzie cudnie!

Teraz chciałabym wam przedstawić film "Love, Simon" Grega Berlanti (Berlantiego?, nie XD). Zacznijmy może od tego, że jest to film na podstawie książki Becky Albertalli pt.: "Simon oraz inni homo sapiens"

Książka miała premierę 15 czerwca 2016 roku i zaledwie obiła mi się o uszy. Nie zrobiła jakiejś wielkiej furory, co zmieni się zapewne po filmie. Opowiada o nieporadnej, pierwsze miłości Simona Spiera. Jednakże nietypowej w młodzieżowych filmach, oraz książkach - gejowskiej. Nie jestem homofobką, wręcz popieram LGBT. Popieram, gdyż uważam, że każdy zasługuje na miłość taką, która mu odpowiada. Irytują mnie ludzie, którzy szydzą z innych orientacji niż heteroseksualizm - przecież nikt z nas nie wie kto skradnie nasze serce. Wszystko może się zmienić, jakby ludzie się tego jeszcze nie nauczyli. Szkoda mi takich, wiecie?
W każdym razie, zwiastuny krążą po internecie już od jakichś dwóch miesięcy, ale dopiero teraz się na niego natknęłam. Kiedy widzę w roli głównej Nicka Robinsona, to od razu na serduszku robi mi się cieplej! Poza tym, obsada niczym z "Trzynastu powodów" - Katherine Langford i Miles Heizer jako postacie pierwszoplanowe! Hannah Baker zmartwychwstała, strzeżcie się! A tak serio, to nie mogę się doczekać! Premiera w USA - 16 marca 2018. Tylko trzy miesiące, hah.

A wy co sądzicie o Simonie i "Wszystkich pieniądzach świata"? Wybieracie się na coś?
Luleeyta.
 

 
Witaj!
Tak więc, jak wam tam kiedyś wspominałam, zabrałam się za serial Hulu i Marvela - "Runaways", czyli Uciekinierzy. Jestem w końcu na bieżąco, ponieważ wczoraj się zebrałam i oglądnęłam wszystkie odcinki pierwszego sezonu jak leci.

Powiem może na początku, że moje zdanie pewnie zmieni się z tryliard razy podczas drugiego sezonu, tak samo jak po zakończeniu.
Serial zaczęto emitować 21 listopada 2017 roku w serwisie Hulu i tydzień temu pojawił się ostatni odcinek pierwszej serii, mającej dziesięć odcinków. 8 stycznia oznajmiono, że został zamówiony drugi sezon serialu, który składać będzie się z trzynastu części.
Na wstępie mówię, że poza oglądnięciem wszystkich dziesięciu odcinków nie doczytywałam się o niczym, więc to moje, świeże i amatorskie zdanie.
Seria opowiada historię sześciorga nastolatków/przyjaciół:
- Alexa Wildera (Rhenzy Feliz), geniusza informatycznego

- Nico Minoru (Lyrica Okano), gotki po przejściach

- Karoliny Dean (Virginia Gardner) sympatycznej piękności

- Chase'a Steina (Gregg Sulkin) - nietypowego przystojniaka

- Gertrude Yorkes (Ariela Barer) - fioletowowłosej feministki

- Molly Hernandez/Hayes (Allegra Acosta) - przeuroczej siłaczki

Byli kiedyś naprawdę bliskimi przyjaciółmi - dzięki ich rodzicom, którzy z JAKIEGOŚ POWODU spotykali się/spotykają bardzo często. Pewnego razu się to zmieniło - siostra Nico, Amy, popełniła najprawdopodobniej samobójstwo. Wszystko się posypało i pochrzaniło, tak jak ich przyjaźń. Nico się w sobie zamknęła, a Alex, który także był blisko z jej siostrą, odciął od znajomych i rzeczywistości. Rodzice zaczęli się o niego martwić, prosili, by wyszedł w końcu z domu. Chłopak mając dość ich trucia zaprosił pozostałą piątkę do siebie. Mieli sobie wszystko wytłumaczyć i miło spędzić czas, lecz to, co zobaczyli, zmieniło ich życie o 360 stopni.
Ten serial jest po prostu świetny, a bohaterowie jeszcze lepsi! Każdy z nich ma swój własny charakter i styl bycia. Są inni, ale pomimo tego i tak są przyjaciółmi. Coś po prostu pięknego!
W dodatku ta akcja - strasznie dawno nic nie trzymało mnie aż tak w napięciu! Te napisy końcowe zawsze pojawiały się w najgorszych momentach - ale to dobrze.
"Runaways" to niesamowita zlepka wszystkiego, czego dusza zapragnie - troszkę fantasy, troszkę science-fiction, troszkę humoru, troszkę szkolnego życia, troszkę romansu oraz troszkę kryminału. Nic nie brakuje, moim zdaniem!
Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz - uwielbiam! Polecam gorąco, serial dla każdego!
A wy oglądaliście/oglądacie/macie zamiar oglądnąć? Jak tak, to co sądzicie?
Luleeyta.
 

 
Witaj!
Ferie. Jejku, jak ja kocham nicnierobienie!
Wczoraj, jak już wam mówiłam, byłam w centrum z koleżanką. Poszłyśmy do galerii, w której jest taki ogromny Empik! Uwielbiam do niego chodzić, hah. Z początku miałam zamiar kupić sobie jakąś książkę z brytyjskiego wydawnictwa Penguin Books. Tworzą tak piękne okładki, że idzie się normalnie poryczeć!

Widziałam tam: "Draculę" Brama Stokera, "Frankensteina" Mary Shelley, "Wichrowe Wzgórza" Emily Bronte, zbiór opowiadań o Sherlocku Holmesie (Holmsie? XD) sir Arthura Conana Doyle’a, "Doktora Jekylla i pana Hyde'a" Roberta Louisa Stevensona, "Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Bronte i "Baśnie braci Grimm". Jakoś tak. Nie mogłam się na nic zdecydować, chciałam w sumie wziąć już Sherlocka Holmesa, ale przypomniałam sobie, że powinnam uzupełniać biblioteczkę w bardziej racjonalny sposób, więc zakupiłam dwie kolejne części "Wiedźmina" Andrzeja Sapkowskiego:
"Wiedźmin. Miecz Przeznaczenia"

"Wiedźmin. Krew Elfów"

Nie mam pojęcia kiedy je przeczytam, no ale, to u mnie normalne, hah. Tak poza tym, to poszłyśmy sobie do Starbucksa i szwędałyśmy się. Przyjemnie było, nie powiem!
W dodatku przyszły dzisiaj do mnie dwie kolejne części "Porwanej pieśniarki" Danielle L. Jensen, ponieważ trwa promocja na stronie Galerii Książki!
"Ukryta Łowczyni"

"Waleczna Czarownica"

Też nie wiem, kiedy się za nie wezmę. NO ALE BYŁA PROMOCJA, OKEJ?
Dzisiaj to w sumie leniuchowałam/leniuchuję/będę leniuchować. Poczytałam trochę "Więźnia Labiryntu" i mam zamiar coś oglądnąć, szczerze, to nie wiem jeszcze co.
A jak tam u was? Jak mija nowy rok?
A tutaj Maddy Jane na walczenie z lenistwem. Albo powiększanie go?
Luleeyta.
 

 
Witaj!
Hah, osiem dni przerwy. Dużo. Dużo za dużo.
Nie wiem nawet jak was przeprosić.
Nieobecność spowodowana była dwoma rzeczami - lenistwem, oraz nauką. W ostatni tydzień nawalili mi kartkówek i sprawdzianów jak tylko mogli.
No ale, było i się skończyło.
Ferie trwają już dwa dni, a jedyne co zrobiłam, to ogrywanie Chopina i Beethovena w Piano Tiles na telefonie. To w sumie dlatego, że leniuchowałam przez weekend u mojej cioci, gdzie nawet na książce skupić się nie mogłam.
Dziś wróciłam do domu jakoś o 16.00 i do tej godziny grałam w Simsy (4). Mam zamiar jeszcze pooglądać Runaways i postarać się wczuć w "Więźnia Labiryntu", gdyż jakoś mnie nie rusza.
W związku z byciem wystawioną przez przyjaciółki, postanowiłam wybrać się jutro z koleżanką z karate do miasta. Pochodzimy sobie, popaplamy i wypijemy Bubble Tea. Mam zamiar odwiedzić Empik, oraz Yattę, gdzie moje pieniążki wyparują na dobre cele (tak, tak).
A wy jak spędziliście ten weekend? Jakieś plany na najbliższy tydzień? Słucham!
Nutka: (kocham Billie Eillish!)
Luleeyta.
PS.: Ponad 1000 odwiedzin? Pogięło was? Nudno tu przecież XD
  • awatar Luleeyta: @gość: Gierczyć tak, na miarę możliwości mojego umierającego laptopa, hah :D
  • awatar Gość: @Luleeyta: nie karyń beka z ciebie ale sympatyczna jesteś XD a nie jakaś chamiara. Lubisz gierczyć
  • awatar Luleeyta: @gość: 'Tera' to taka gra MMO RPG, wiesz? I cieszę, że podoba ci się tu, wracasz co jakiś czas! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Witaj!
Ktoś jeszcze prócz mnie zaczyna ferie w następną sobotę? Macie jakieś plany na te wolne dwa tygodnie?
Może zacznę od tego, że miałabym plany, gdyby nie pewne dwie osoby. Moja najlepsza przyjaciółka, i przyjaciółka. Ostatnio okropnie dobrze się dogadują. Postanowiły pojechać razem na zimowisko. SAME. Beze mnie. Nie raczyły mi powiedzieć, zapytać się, czy też chcę jechać. Kiedy dowiedziałam się, nie było już żadnych miejsc. Ogółem, w ogóle by mi nie powiedziały, że się wybierają, gdybym nie usłyszała ich rozmowy na owy temat.
Moja własna, najlepsza przyjaciółka. Dobra, może i robię wielkie halo, ale poczułam się źle. Może i miałam prawo, może nie. Ale dotknęło mnie to. A ja niestety nie zapominam, jedynie wybaczam - najgorsze co może być.
No, ale, koniec tych smutków, w końcu w styczniu są premiery dwóch cudnych filmów, a ja mam zamiar wybrać się na oba!
1. "Cudowny chłopak" - Stephen Chbosky
Rozpiszę się o nim, gdy już zobaczę! W roli matki głównego bohatera - Julia Roberts!
2. "Więzień Labiryntu. Lek na śmierć" - Wes Ball
Czytam teraz "Więźnia Labiryntu", żeby móc pójść do kina XD Życzcie mi powodzenia - trzy książki w ciągu jakichś trzech tygodni. Może dam radę XD
To tyle, duszyczki. Wybieracie się na coś? Co macie zamiar robić w ferie i kiedy się zaczynają w waszym województwie?
Luleeyta.
  • awatar Princess Mérida DunBroch: Nie mogę się doczekać premiery "Cudownego chłopaka" ❤️
  • awatar Help Me :'(: Te "przyjaciółki" :/ Oczywiście ze miałaś prawo poczuć się źle to normalne sądzę że prawie każdy z nas by się tak poczuł bo to nie jest miłe uczucie, nie nakręcaj się ze ty coś źle zrobiłaś bo właśnie dobrze ze to powiedziałaś. Trzymaj się cieplutko :-*
  • awatar Z półki mi spadło: Dziewczyny zachowały sie bardzo, BARDZO nie ładnie. Mnie na pewno zabolałoby takie zachowanie (jak przypominam sobie siebie w wieku szkolnym ;) ) Ale jeśli chcesz wybaczyć i nie robić 'dramy' to może i dobrze. W dorosłym życiu ta sytuacja już nie bedzie miała znaczenia a kontakt bedziecie miały cały czas dobry ;) i tego życzę ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Witaj!
Nareszcie weekend. Heh, to wcale nie tak, że dopiero co były prawie dwa tygodnie wolnego - zmęczyłam się, okej?
Wczoraj nie dodałam wpisu, ponieważ, będę szczera - nie zrobiłam NIC pożytecznego po powrocie do domu. Jedynie co, to gadanie na Skype (Skypie, Skajpaju??XD) z moimi nerdowymi przyjaciółmi. Starałam się ogarnąć mojego laptopa, żeby się nie mulił podczas grania, ale jakoś nie miał ochoty się słuchać. Śpiewaliśmy trochę, a później odinstalowałam wszystko, żeby pobrać OSU! (wyguglujcie sobie jak nie wiecie, nie chce mi się tłumaczyć XD). Grałam już wcześniej, ale teraz postanowiłam wrócić do tego.
Pomimo tego, że mój laptop ma około 200 GB, to mogę mieć na nim jedynie jedną grę, ponieważ inaczej wybuchnie, heh. Mam go jakieś siedem lat, ale kiedy zaczynam zbierać, to zawsze wpadnie mi w oko jakaś książka, manga, płyta czy komiks! Coś okropnego!
Dziś muszę ewakuować się na noc do mojej babci, ponieważ przyjeżdża na noc córka chłopaka mojej mamy. Powiem wam, że nigdy nie pałałam do nikogo TAKĄ niechęcią. Jej styl bycia, charakter i nawyki są wręcz bezczelne i żałosne - irytuje mnie. W dodatku musiałabym z nią spać, a po całych wakacjach już nie zdzierżę! I tak będę musiała z nią teraz trochę wytrzymać. Niech bogowie mają mnie w swojej opiece!
A jak tam u was? Jakieś plany na weekend, lub na kolejny tydzień?
A tutaj macie cudną nutkę - już troszkę starą, ale jarą!
Luleeyta.
PS. Cały czas szukam pomysłu na jakieś coś na bloga XD
  • awatar Luleeyta: @*Mordka*: Nerdowe przyjaciółki to sama przyjemność. Pewnie poznasz jakieś w liceum, czy na studiach, hah :D
  • awatar *Mordka*: Fajnie, że masz nerdowe przyjaciółki - też bym czasami takie chciała xD. Znam to uczucie z swoim komputerem/laptopem. Swój też mam ponad 7 lat, ale mój komp zdechł :p. W każdym bądź razie życzę ci powodzenia zbierania na nowy laptop ;). No to powodzenia z tą córką chłopaka twojej mamy. Niby zawsze narzekam na brak babskiego towarzystwa, ale nie wiem jaka jest ta dziewczyna i wolę nie wiedzieć. Ja przez weekend będę Rysować, uczyć się kolędy i uczyć się na sprawdzian z Angielskiego
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witaj!
Wybaczcie za brak wpisu wczoraj, lecz w środy kompletnie nie mam czasu na nic. Kończę o 13.30 (wyjątkowo szybko), idę do przyjaciółki, która mieszka rzut beretem od szkoły, 15.29 mamy autobus i na 16.00 dodatkowe zajęcia z angielskiego. Kończą się o 17.30, a ja w domu jestem jakoś kilka minut przed szóstą. Mam koło godziny, że przygotować się na trening i odrobić resztę lekcji, i przed siódmą wychodzę z domu. Na 19.15 do 20.45 karate. Po powrocie myję się, jem kolację i muszę się jeszcze uczyć. W dodatku w czwartki mam biologię, więc albo jest sprawdzian, albo pani pyta. Coś pięknego, kto zazdrości?
Tak więc, nienawidzę szczerze tego dnia, ale nie mam zamiaru rezygnować ani z angielskiego, ani karate :3
Kartkówka z województw poszła jak po maśle, gorzej ze sprawdzian z biologii dziś :' Żeby mieć piątkę na półrocze musiałabym dostać pięć ze sprawdzianu, lecz na sto procent jej nie mam, heh. W dodatku jutro kartkówka z matematyki, a ja nawet nie wiem czego nie wiem! Żegnaj, moja czwórko na półrocze..
W każdym razie, pouczyłam się wszystkiego w sumie, zobaczymy, czym mnie pani zaskoczy, heh.
Odkryłam także jedną ogromnie ciekawą rzecz! (wyczuj sarkazm)
Otóż, kompozytorami i autorami piosenek z cudownego musicalu "Król Rozrywki" są Benj Pasek oraz Justin Paul, którzy także tworzyli utwory do "La La Landu" (powinniście kojarzyć).
LECZ, nie miałam ŻADNEGO pojęcia, że skomponowali także piosenki do musicalu, który kocham nad życie - "Dear Evan Hansen"! Zdajecie sobie sprawę, jaką to wywołało u mnie burzę emocji? Nie? A tam, zdajecie.
Jak tam minął wasz dzień? Co musicie przetrwać?
A tutaj jedna z cudnych piosenek z "Dear Evan Hansen":
Radzę wsłuchać się w tekst. Nawet, jeśli nie znacie fabuły musicalu, i tak znajdziecie wartościowe przesłanie!
#YOUWILLBEFOUND
Luleeyta.
  • awatar Princess Mérida DunBroch: @Luleeyta: Studio Accantus robi swoje xD A poza tym ja po prostu koooocham Broadway.
  • awatar Luleeyta: @Princess Mérida DunBroch: Jejku, jesteś pierwszą osobą mi 'znaną', hah, która wie co to 'Dear Evan Hansen'! :D
  • awatar Princess Mérida DunBroch: Oh! Tak mi smutno, że nie dałam rady obejrzeć "Króla Rozrywki" :( Muszę go nadrobić, gdy tylko będzie dostępny. A "La La Land" i "Dear Evan Hansen" to ŻYCIE ❤️
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Witaj!
Wybaczcie, że nie dodałam wczoraj wpisu, ale jakoś tak leń mnie złapał w ten ostatni dzień wolnego. Zrozumiałe, prawda?
Jak tam spędziliście Sylwestra, moi drodzy? Ja to w sumie troszkę poczytałam "Więźnia Labiryntu" Jamesa Dashnera, zaczęłam oglądać "Runaways", serial Marvela (o którym opowiem wam trochę, gdy już będę na bieżąco z odcinkami), oraz posiedziałam na blogu.
O północy wyszłam na balkon, by podziwiać fajerwerki. Był to mój pierwszy Sylwester w bloku, więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Ale byłam bardzo mile zaskoczona! Migające światełka wybuchające na gwieździstym niebie, rozproszone wokół. Gdzie nie spojrzałam, tam piękne, kolorowe ogniki! W dodatku serduszko poruszył mi widok tak wielu ludzi, którzy wyszli na balkony, by wspólnie świętować rozpoczęcie Nowego Roku. Zadowolona wróciłam do pokoju, wypiłam Picolo (hahah) i jakoś do trzeciej jeszcze sobie siedziałam.
Dziś musiałam wrócić do szarej rzeczywistości i wstać o szóstej rano. Nic fajnego. W szkole przysypiałam na lekcjach. Okropność. W dodatku nauczycielka matematyki grozi mi w piątek kartkówką, a w kolejny - sprawdzianem! Umrę, duszyczki, zapalcie chociaż znicza!
Pograłam troszkę w Słodki Flirt (początkująca jestem), oraz w Eldaryę (także świeżak), a teraz muszę zająć się lekcjami. Trzeba wykuć na pamięć województwa - sto razy lepiej podchodzą mi stany Ameryki, naprawdę! Pouczę także do biologii, gdyż w czwartek sprawdzian. Ano, i jeszcze przypomnę sobie historię (o Stanach Zjednoczonych, więc sama przyjemność!).
A wam jak minął dzień, jakie plany na jutro? Słucham!

Ah, i uraczę was jeszcze cudną piosenką z "Króla Rozrywki"! Polecam się wsłuchać w tekst!
Luleeyta.
  • awatar Luleeyta: @(Nie)znajoma: Cieszę się, że piosenka się podoba :D
  • awatar Luleeyta: @ms moth: Jejusiu, fajerwerki na plaży.. To dopiero musiało wyglądać! Województwa poszły łatwo, powtórzenie z poprzedniej klasy. Jestem w drugiej gimnazjum :p
  • awatar Luleeyta: @*Mordka*: Na Słodkim Flircie zwę się Xhara, lecz mój wygląd pozostawia wiele do życzenie, gdyż jak na razie jestem biedna :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Witaj!
Minął rok. Sama nie wiem kiedy. Zresztą, nim się obejrzę, minie życie. Choć nie. Mam ogromną nadzieję, że nie. Kocham moje życie. Po dwóch latach trudów, wreszcie poczułam się szczęśliwa (rozwód rodziców między innymi).
W tym roku.. Hm. Zaczęłam szukać siebie. Zaczęłam poszukiwać swojego stylu - ubrania, muzyka, styl bycia. Zrobiłam ogromny krok naprzód. Poczułam, że mogę coś osiągnąć. Zaczęłam kreować się na taką, jaką chcę być. Jestem sobą. I to uwielbiam najbardziej. Może i czasem dotkną mnie wpływy środowiska, ale rzadko. Jestem taka jaka chcę być. Jestem z tego okropnie dumna.
Zrozumiałam czego chcę od życia. Zaczęłam wyrażać siebie. Nie jestem zwykła. Nie mogę wyjść z domu w najzwyklejszej bluzie i spodniach. Muszę mieć oryginalne bransoletki, założyć zegarek kieszonkowy lub kompas na szyję. Getry. Sznureczki, rzemyki. Ubrania z second-handu pomieszane z markowymi.
Cytaty, rysunki i plakaty na ścianach pokoju. Półki zrobione z pomalowanych skrzynek na owoce. Kolekcja drewnianych broni.
Druga połowa tego roku była cudna. Mam szczerą nadzieję, że ten następny będzie tak samo wspaniały. Może i lepszy.
A jak u was? Przeczytaliście te moje przynudzające nudy? Naprawdę? Ojeeej ♥

Życzę wam szczęśliwego Nowego Roku! Spełnienia marzeń i wszystkiego, co najlepsze!
Luleeyta.
  • awatar ms moth: Wyczuwam kreatywną, niepowtarzalną i mądrą osobę. ;) I życzę jej wszystkiego dobrego w Nowym Roku! PS: Ciekawi mnie kolekcja drewnianych broni. Pokażesz mniej więcej jak wygląda?
  • awatar Luleeyta: @*Mordka*: Heh, jak na razie to najwidoczniej :* Każdy ma takie chwile!
  • awatar *Mordka*: Wzajemnie :*! Widać, że idzie ci dobrze w życiu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witaj!
To już ostatni film w tym roku, moi mili! Reszta za rok!
Ladies and genths, przedstawiam: "Jumanji: Przygoda w dżungli" reżyserii Jake'a Kasdana!
Zacznijmy może od tego, że spodziewałam się CAŁKOWICIE czegoś innego. Wiecie - ten zwiastun, Dwayne Johnson, samo Jumanji -, sądziłam, że będzie to taki typowy film akcji. Ale.. Nie śmiałam się tak szczerze i głośno, wraz prawie wszystkimi ludźmi na sali, od naprawdę dawna. I prawie przez cały czas! Tak cudnie wykreowany humor - coś przewspaniającego!
A więc, film przedstawia przygodę czwórki nastolatków - Spencera, Marthy, Bethany i Fridge'a (tak, lodówki). Spencer to taki typowy nerd, Martha to, moim skromnym zdaniem, NORMALNA DZIEWCZYNA, Bethany - typowa nastolatka żyjąca Instagramem i chłopakami, a Fridge, to ogromny goryl, którego każdy się boi. Każdy coś przeskrobuje, zostają za karę po lekcjach i muszą posprzątać pokój, który zostać ma pracownią komputerową w przyszłości (mistrz Yoda się objawia mnie). Owa czwórka zaledwie kojarzy się z wszelkich plotek, oraz widzenia. Podczas ogarniania rupieciarni Fridge znajduje coś na kształt starego nintendo, czy coś, z grą Jumanji. Postanawiają zagrać - każdy z nich wybiera swojego awatara. I tak zaczyna się ich cudna przygoda!
Chciałabym wspomnieć przede wszystkim o tym, pod jakim wrażeniem jestem, gry aktorskiej Jacka Blacka. Mężczyzna w wieku czterdziestu ośmiu lat musiał wczuć się w rolę i zagrać typową, szesnastoletnią dziewczynę z XXI wieku. Nie mówię, że pięćdziesiąt lat, to już starość, bo to nieprawda. Nawet będąc starszym można zdziałać NAPRAWDĘ dużo. Ale jestem pod OGROMNYM wrażeniem i szanuję go za to!
Jarałam się Ruby Roundhouse (tą rudą), bo w zdolnościach miała wpisane karate (gdyż trenuję od września i okropnie mi się podoba). I kilka innych sztuk walki, więc podczas jej walk zgłupiałam co robi XD
W dodatku, pojawił się Nick Jonas! Pamięta ktoś jeszcze zespół Jonas Brothers i film Camp Rock? Jak tak, to szanuję! <3
Film polecam, i to nawet bardzo bardzo! No i bardzo.

Luleeyta.
A, i jeszcze jedno, gdyby zastanawiało was, dlaczego wszystko co oglądnę, czy przeczytam, uważam za cudne.
"Oszustem jest krytyk teatralny, którego nie cieszy teatr".
Tak, dla jasności!
  • awatar Lili33love: Chętnie bym obejrzała ten film, wydaje się ciekawy ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witaj!
Tak, więc, ciąg dalszy męczenia was wyprawami do kina!
Wczoraj zaliczyłam dwa filmy - jeden po drugim!
Pierwszy z nich.. "Paddington 2" reżyserii Paula Kinga!
Tak, jest to film dla dzieci. Ale czy na pewno?
Jeśli znacie Paddingtona, oglądaliście pierwszą część, wiecie, że opowiadała o perypetiach pewnego uroczego wręcz misia dubbingowanego przez Artura Żmijewskiego. O tym, jak przyjechał z ciemnych zakątków Peru do Londynu - by znaleźć nową rodzinę. Zamieszkał razem z Braunami - sympatyczną rodzinką, która pokochała go jak swojego. Jego ciocia - Lucy - poszła do Domu Misiowej Starości (ćśśś XD). Jednak zanim się rozstali wychowała Paddingtona na porządnego misia o dobrym sercu.
Druga część dzieje się kilka dni przed setnymi urodzinami cioci Lucy. Z racji tego, że zawsze marzyła, by odwiedzić stolicę Anglii, miś postanowił podarować jej rozkładaną książkę z obrazkami przedstawiającymi najsłynniejsze budynki Londynu. Jest droga, więc bohater zaczyna pracować - między innymi myje okna. Zdobywa sympatię dosłownie każdego. Pewnego dnia, owa książka znika, a misiek znaleziony na miejscu zbrodni zostaje skazany na dziesięć lat więzienia (tak, misia skazali). Braunowie robią wszystko, co w ich mocy, by oczyścić go z zarzutów. Misiek też nie próżnuje - zaprzyjaźnia się z więźniami, a wraz z kucharzem robi dla nich pomarańczową marmoladę.
Powiedziałam, że na filmie dla dzieci nie będę płakać, ale jak myślicie, co zrobiłam? Popłakałam się. Na końcu. Ale cóż się stało - nie zdradzam! Powiem tylko tyle, że w owej części ogromnie podkreślili to, jaki Paddington jest cudny - potrafi dostrzec dobro w każdym! Serio, podziwiam go za to XD I są ludzie, którym przydałby się ten film!
Cudownie wykreowane postacie, odpowiednia dawka humoru, oraz akcji (naprawdę, nie żartuję XD)
Ogromnie polecam!
A wy byliście już na "Paddingtonie"? Nie? No to na co czekacie?

Luleeyta.
(A, i nareszcie przyszedł mój Jack Sparrow! Idealnie wręcz wygląda przy książkach wraz z moją Tianą!)
 

 
Witaj!
Wczoraj nic nie pisałam - przez cały dzień w sumie umierałam. Poprzednią noc nie spałam, złapałam jakiegoś wirusa. Toaleta stała się mym najlepszym przyjacielem. W dodatku było mi tak słabo, że wywalałam się co jakiś czas :'
Kilka dni temu mama kupiła bilety. Na pewien cudownie zapowiadający się musical z Hugh Jackmanem (dobrze? XD) w roli głównej. Macie tu może zwiastun (jak was nie poruszy jakkolwiek, to serca nie macie XD):
Udało mi się pójść XD
Jejusiu.
Zacznijmy może od tego, że jeśli chodzi o różne wartości, marzenia i spełnianie ich, to jestem okropnie wrażliwa. No ryczę przez cały czas. Naprawdę XD.
Kiedy tylko zaczął się film, kiedy zaczęła się pierwsza piosenka - już ściskało mnie w gardle i czułam jak łzy zbierają mi się pod powiekami. Kiedy widzę, jak ludzie wspierają się nawzajem, dążą do swoich celów i je spełniają, to wpadam w stan nostalgii, łapie mnie chandra, ale też jestem okropnie szczęśliwa. Sądzę, że to dlatego, jak już wiele razy wspominałam, iż chciałabym coś osiągnąć. Lecz nie sama. Wraz z innymi.
Ogółem, musical opowiada historię legendarnego P.T. Barnuma - wizjonera, "który zaczyna od zera, by wcielić w życie ideę olśniewającego widowiska, stającego się sensacją na miarę światową". Wiele ludzi twierdzi, że jego charakter został tutaj "wybielony". Ponoć był oszustem i marzycielem w jednym (stąd porównanie w jednym artykule - Walt Disney i Donald Trump w jednym). Ale, patrząc na poglądy ludzi w tamtych czasach - rasizm o okropnie wielkim zasięgu, brak tolerancji dla "innych" ludzi - możemy kogoś oceniać? Raczej nie sądzę.
Film.. Cudowny! Niesamowity! Kiedy wyszłam z sali kinowej wciąż ryczałam. Naprawdę.
A wy widzieliście już "Króla Rozrywki"? Nie? To na co czekacie? A, i posłuchajcie soundtracku - cudo!
Luleeyta.
 

 
Tytuł: Milion odsłon Tash
Oryginalny tytuł: Tash Hearts Tolstoy
Autor: Kathryn Ormsbee
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Wydawnictwo: Moondrive, Wydawnictwo Otwarte
Ilość stron: 343
Data premiery: 17 sierpnia 2017

Czy sława może zaćmić nawet tak ważną wartość jak przyjaźń? Czy pisząc obrzydliwe krytyczne uwagi na temat niektórych produkcji, czy książek, zdajesz sobie sprawę z tego, jak ta osoba może bzikować później? Co jest ważniejsze - uczciwość, czy szczęście?

Jejusiu, od czego zacząć?
"Milion odsłon Tash" to książka, którą męczyłam prawie jakieś trzy tygodnie! Nie rozumiem tego, ponieważ okropnie mi się podobała!
Zacznijmy może od bohaterów - cudowni i niepowtarzalni! Tash nie okazała się typową, nudną nastolatką. Jest taka jak zapewniał tył okładki. Każda fangirl może się z nią porównać. W dodatku Jack i Paul, jej najlepsi przyjaciele, mają tak wspaniałe charaktery, że nie da się tego opisać. Ekipa filmowa dokładnie tak samo!
Jeśli chodzi o przyjaźń Tash i Jack, to przez całą książkę porównywałam je do mnie i mojej przyjaciółki - ta zachowuje się kropka w kropkę jak Jacklyn!
Dzięki Natashy, jej podejścia do życia, odnalazłam siebie w tym świecie. Może nie na długo, ale to zawsze coś. Ogromnie marzę, by być kimś, i by pracować z pozytywnymi ludźmi, by stworzyć coś wielkiego. Kathryn Ormsbee przywołała moje stare pragnienia bycia reżyserem. Skumulowała wraz ze wszystkimi emocjami, jakie odczuwała Zelenka i wyszła koncepcja na przyszłość!
Kiedy jest się nastolatką, która jak każdy w jej wieku poszukuje siebie, to uwielbia się takie książki. Za wszystko. Naprawdę.

Moja ocena:
10/10

A wy czytaliście historię Tash? Jeszcze nie? Serdecznie polecam!
(co do opowiadania, to nie sądzę, by pojawiło się jeszcze w tym roku, heh)
Luleeyta.
  • awatar Luleeyta: @Vani ;3 (Poniucha): Zapewniam, że tak! Oczywiście, moje uczucia mogą być całkiem inne niż twoje, ale zawsze warto się przekonać! :D
  • awatar Vani ;3 (Poniucha): Hmmm, wydaję mi się, że ta książka może być naprawde dobra
  • awatar Luleeyta: @_Kate_❤: O jejusiu, nawet nie wiesz jak takie słowa mogą poprawić nastrój i rozgrzać serduszko! Ogromnie cieszę się, że doceniasz moje wypociny i jestem ci wdzięczna! Pozdrowionka! :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witaj!
247 odwiedzin? Kto mi tak nabija te wyświetlenia? XD
W związku z tym, że przydałoby się coś zrobić, i w związku też z tym, że moja wena powróciła jakoś dzisiaj o pierwszej i mam naprawdę ciekawą koncepcję - chciałabym, jako podziękowanie, podzielić się z wami moimi, heh, początkami. Co prawda pisałam naprawdę dużo wcześniej, lecz chciałabym, by z tego wyszło coś więcej, niż kilka rozdziałów do szuflady.
Iiii potrzebuję waszej pomocy!
Pierwszy rozdział dodam, heh, mam nadzieję w tym tygodniu. Ale gdy już ten się pojawi, ROZKAZUJĘ wam, duszyczki, byście to wy mnie szantażowały, jeśli nie będę systematyczna, albo leniwa. Okej? XD
Cieszę się.
Tak poza tym, może pozadawać pytania jakie tylko wam pasują! Odpowiem na każde!
Tak więc, to tyle, pewnie jeszcze dziś was pomęczę!
Luleeyta.
  • awatar Luleeyta: @*Mordka*: Mam nadzieję, że nic mojej motywacji nie zaćmi :D
  • awatar *Mordka*: Ponownie gratki :D. W takim razie czekam na pierwszy rozdział
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witaj!
Tak więc, dziś chciałabym się z wami podzielić moimi przemyśleniami na temat pisania.
Hm, od czego zacząć? Może od tego, że sama pisałam, piszę i mam zamiar pisać. Oczywiście, jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju teksty, to miałam długą przerwę. Teraz, kiedy próbuję jakkolwiek wziąć się za ubranie moich pomysłów w słowa - kompletnie tracę pewność siebie!
Mam koncepcję postaci, fabuły, ale perspektywa stworzenia czegoś, co zostało już napisane, perspektywa porażki, ZAWSZE podcina mi skrzydła. Nie potrafię wymyślić czegoś na długo, ale kiedy staram się napisać opowiadanie, to nie idzie mi, bo zaczynam tworzyć dalekosiężne plany, bez przyszłości.
Sięgnęłam po "Po bandzie, czyli jak napisać potencjalny bestseller" autorstwa Jakuba Winiarskiego i Jolanty Rawskiej, ale to nie pomaga! NIECH MNIE KTOŚ W JAKIŚ SPOSÓB URATUJE. BŁAGAM.

Luleeyta.
  • awatar Vani ;3 (Poniucha): Nie wiem jak jest z twoją weną, ale mnie zazwyczaj bierzę, kiedy chcę zasnąć więc może... idź pod kołdrę XD
  • awatar Luleeyta: @Grzybekk.: Też staram się coś dodać XD
  • awatar Luleeyta: @Biedronka_CzarnyKot: Szkoda gadać, heh
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Witaj!
Ja tak jeszcze ogólnikowo.
Jak minął wam dzień, huh?
Ja w związku, że podczas szkoły nie mam za bardzo czasu, um, lenistwo, to właśnie teraz marnuję mój czas! Przez cały dzień:
1. Czytanie jednego rozdziału - "Po bandzie, czyli jak napisać potencjalny bestseller" autorstwa Jakuba Winiarskiego i Jolanty Rawskiej.
2. Czytanie jednego rozdziału - "Milion odsłon Tash" autorstwa Kathryn Ormsbee.
3. Oglądanie jednego odcinka - "Star Butterfly kontra siły zła".
I tak cały, boży dzień!
A tak swoją drogą, oglądaliście wczoraj "Krainę Jutra" na TVN? Byłam na tym w kinie kilka lat temu, więc chciałam sobie odświeżyć - było warto!
A wy jak spędziliście ten cudny dzień? No, słucham!

Luleeyta.
  • awatar *Mordka*: @Luleeyta: Bardzo :3. Cudo to nie jest, ale i tak fajnie się czyta
  • awatar Luleeyta: @*Mordka*: Uuuu, po opisie na empiku wydaje się okropnie ciekawa. A fajna?
  • awatar *Mordka*: @Luleeyta: "Ocalić Julię" autorstwa Suzanne Selfors
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witaj!
Tak więc, przede wszystkim OKROPNIE przepraszam, że nie złożyłam wam życzeń. Czuję się z tym źle, heh. Jak mogę to wynagrodzić?
W każdym razie - Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!
Jeśli chcesz, to przyjmij te spóźnione życzenia, jeśli nie, to trudno!
Jak co roku, byłam na dwóch Wigiliach - jedna z mamą, druga z tatą. W tym roku pierwsze spotkanie odbyłam z rodzicielką, oraz rodziną od jej strony. Z prezentów, to dostałam tam: różane perfumy (które pragnęłam MOCNO), szczotkę do włosów (jedną jedyną niepowtarzalną), komiks "Nastoletni Tytani. Damian wie lepiej" autorstwa Percy'ego Benjamina (w dzieciństwie uwielbiałam kreskówkę "Młodzi Tytani", więc no)

oraz Kotka Szczęścia (stoi teraz na półce, macha łapką i straszy mojego biednego psa).

Na drugiej Wigilii dostałam troszkę więcej prezentów, gdyż rodzina z tamtej strony jest większa. W tym roku dostałam tylko jedną książkę - "Trzech Muszkieterów" Aleksandra Dumas. Lecz to tylko i wyłącznie moja decyzja, gdyż na półkach stoją miliony nieprzeczytanych stosików. Poza książką dostałam grę - "Tajemnicze Domostwo" (gra towarzyska, w której jedna osoba jest duchem, inni starają się rozwiązać zagadkę), figurkę Funko POP Tiany (kocham ją mocno),

getry (chciałam mocno), płytę moich kochanych Fall Out Boy - "Believers Never Die. Greatest Hits", którą sobie właśnie słucham, i trochę pieniążków.
Co do Tiany, to miał przyjść jeszcze Jack Sparrow:

ALE PRZEZ DWA TYGODNIE NIE PRZYCHODZI I SZLAG MNIE TRAFIA SJJVJSSKVNDJJS
Wybaczcie, za uczuciowy rollercoaster, ale cóż mogę :C
Stwierdziłam, że pieniążki przeznaczę na kupno kolejnych komiksów, lub mang (gdyż książek mam na razie pod dostatkiem), oraz takiej vintage'owej mapy świata, którą powieszę sobie w pokoju.
Jestem ogromnie ciekawa co WY dostaliście na Święta! Powiedzcie, prooooszę!
Luleeyta
  • awatar Luleeyta: @*Mordka*: Dużo prezentów, bo duża rodzina, heh :D
  • awatar *Mordka*: Też uwielbiałam "Młodych Tytanów" :D. Wow, dużo prezentów dostałaś. Ta Tiana jest cudowna :3
  • awatar Luleeyta: @Biedronka_CzarnyKot: Przyjemność po mojej stronie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Witaj!
Tak więc, w związku, że w dniu mojej wizyty w kinie nie dałam wam jakiegokolwiek znaku, dziś chciałabym się podzielić moimi wrażeniami związanymi z najnowszą częścią "Gwiezdnych Wojen", mianowicie "Ostatnim Jedi".

Przyznaję się już na samym początku, że nie jestem ogromną fanką "Gwiezdnych Wojen". Oglądałam wszystkie części, ale nie należę do fandomu. Nie znam wszystkich ciekawostek, imion postaci epizodycznych, oglądam tylko i wyłącznie dla rozrywki, i by być na bieżąco. Z takiego też powodu udałam się na seans.
Na filmie byłam 21 grudnia - ostatni czwartek. Chciałam iść na napisy, ponieważ kocham słuchać, jak mówią po angielsku. Jednakże w związku z tym, że mój tata, który przyjechał zza granicy na święta, także miał ochotę na Star Warsy, to stwierdziłam, że, heh, dla niego wyjątek zrobić mogę. Udaliśmy się chyba na jakąś 16.15, czy coś takiego.
No więc, pragnę przyznać, że podczas ostatnich scen filmu, dajmy na to jakichś walk, lub przełomowych momentów, tak okropnie ściskało mnie w żołądku, że myślałam, że puszczę pawia! Gdy puścili napisy końcowe, sama nie do końca rozumiałam co czuję. Coś jak połączenie smutku, nostalgii, zawiedzenia i wściekłości. Dopiero, gdy wsiadłam do samochodu, zrozumiałam, że czuję OGROMNY niedosyt. W głowie krążyły tylko pytania. Co będzie dalej? Co się stanie? Co każdy z bohaterów teraz zrobi?
Tak, więc, szczerze mówiąc, zdania konkretnego nie mam - podobało mi się, ale chcę więcej!
A wy już byliście na nowych Gwiezdnych Wojnach? A może dopiero się wybieracie? Jak już je widzieliście, to co sądzicie?
Luleeyta.
  • awatar Luleeyta: @Biedronka_CzarnyKot: Najważniejsze, że podejmiesz wyzwanie!
  • awatar Biedronka_CzarnyKot: @Luleeyta: Spróbuję, lecz nie wiem czy ona by to kupiła
  • awatar Luleeyta: @Biedronka_CzarnyKot: Powiedz jej, że pragniesz tego najbardziej na świecie, i niech puszczenie cię do kina będzie jej aktem miłości do ciebie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witaj!
OKROPNIE przepraszam za moją tygodniową nieobecność! Przyznaję się, chcąc być z wami szczera - lenistwo. Najgorsze, co może być - strzeżcie się, duszyczki!
Hm, od czego tu zacząć?
Może tak. Popaplam po kolei, to, co będzie mi do głowy wpadać!
Na początku może - 178 ODWIEDZIN? JAK? SIĘ PYTAM, JAK?
Za co niby te prawie dwieście wyświetleń, co? XD
To, co tu zrobiłam równa się średnio jakieś zero. Szczerze mówiąc, to chciałabym się jakoś odwdzięczyć, ale kompletnie nie wiem jak. Co by was interesowało? Jestem gotowa na wszystko!
(stwierdzam, że popaplam w kilku wpisach, by było przejrzyściej!)
Wysłucham każdego uważnie! Jeśli oczywiście ktokolwiek napisze coś, heh.
Luleeyta.
  • awatar *Mordka*: Gratki <3. Zasłużyłaś na to ;)
  • awatar Luleeyta: @Help Me :'(: A to też dobry pomysł :D Zajrzę oczywiście!
  • awatar Help Me :'(: Pisz częściej:) Miłego wieczoru:* i zapraszam do mnie w wolnej chwili.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

.

Meh, ludzie to serio są głupi
 

 
Witaj!
Tak więc, z racji tego, iż jestem koneserem (XD) filmowym, oraz bajkowym i potrafiłabym przeznaczyć ostatnie pieniądze na pójście do kina, staram się być także na bieżąco z filmami, oraz bajkami, które mogą mnie zachwycić. Tak więc dziś został opublikowany pierwszy zwiastun (oczywiście w Polsce, na angielskim kanałach był pewnie wcześniej XD) CUDOWNIE zapowiadającego się filmu pt: "Zabójcze maszyny" reżyserii.. PETERA JACKSONA - wiecie, heh, reżyser sam za siebie mów. Tak więc, tutaj macie linka do tego półtoraminutowego zwiastunu:
(nie moja wina, jak będzie TYLKO link XD)
Tak więc, ogromnie zaintrygowana, wiedząc, że Jackson uwielbia tworzyć filmy na podstawie kultowych książek, wyguglałam sobie autora wymienionego na napisach końcowych (PRZEZNACZONYCH TYLKO DLA SZLACHTY I TYCH ZAINTRYGOWANYCH) - Philipa Reeve'a. Okazało się, że jest on autorem książki pt: "Żywe maszyny".

Książka została wydana jakoś w roku 2003. Była swego czasu "sensacją wydawniczą" w Wielkiej Brytanii. Wtedy też była wydawana w Polsce.
Krótki opisik z lubimyczytac.pl:
Londyn dostrzegł zdobycz. Małe miasteczko nie ma szans. Londyn jest wielki, szybki i... głodny. Wśród stalowych pokładów miasta młoda zabójczyni ściga własną ofiarę. Na jej drodze staje czeladnik cechu historyków. Ta chwila zmienia życie obojga. Już wkrótce Londyn przestaje być domem Toma i Hester, którym przyjdzie zmierzyć się z potężnym spiskiem, śmiercionośną bronią i potworną groźbą, jaka zawisa nad światem. Ale najpierw muszą pokonać własny strach...
Zapragnęłam być w jej posiadaniu, no halo, TEN OPIS (to wcale nie podchodzi pod książkoholizm, nueee), więc zaczęłam przeszukiwać internetowe księgarnie i Allegro. Ostatecznie znalazłam ją na Amazonie (:c), w wersji angielskiej, po $25, czyli około 87.50 zł :'))):
https://www.amazon.com/Mortal-Engines-Philip-Reeve/dp/1407152130
Szczerze mówiąc, sądzę, że przed premierą filmu w Polsce (styczeń 2019), lub po, jeśli film okaże się hitem, mogą wznowić produkcję. No ale czekać ponad rok? JAK TAK MOŻNA? Więc, pomyślę nad kupnem, jeśli będę miała nadstan pieniędzy!
A wy co sądzicie? BO JA SIĘ NIE MOGĘ DOCZEKAĆ!
Luleeyta.
 

 
Witaj!
Jest już w pół do dwunastej, a ja jeszcze nie śpię. Muszę wstać o szóstej, meh, będę po prostu umierać jutro. No cóż, ale mam ochotę jeszcze napisać opowiadanie. Zastanawiam się też, czy wstawić je tu. W sumie, czemu nie.
A wy do spania! Miłych snów, duszyczki.
Luleeyta.
 

 
Witaj!
Jeśli jesteś fanem Wodogrzmotów Małych z pewnością wiesz czym są AU - Alternative Universe - Alternatywne Uniersum. Jeśli chodzi o ową kreskówkę, jest ich naprawdę dużo. Dziś chciałabym przybliżyć je i popaplać trochę co o nich sądzę!
1. Depravity Falls
Bardziej pokręcona, krwawa i brutalna wersja Wodogrzmotów, ot co.


Moim zdaniem jest to leciutkie przegięcie. Nie podnieca mnie widok flaków na wierzchu ani mrożących krew w żyłach mutantów. Nie kręci mnie, nue. Dlatego też nie wstawiłam tu więcej fanartów. To mnie obrzydza, tyle.
2. Reverse Pines/Reverse Falls
Chyba najbardziej znane AU Wodogrzmotów - Mabel i Dipper zamieniają się osobowościami z Pacyfiką i Gideonem. Bliźniaki mają pod władaniem także Willa, alternatywną wersję Billa. Żeby było ciekawiej zamienia się także inne postacie.



Okropnie podoba mi się to AU. Dipper jest tutaj taki.. mmm (XD). Mabel także jest cudna, już nawet nie mówię o Pacyficę i Gideonie, którzy są niesamowici!
3. Monster Falls
Wszyscy w Wodogrzmotach są potworami, ot co. Mabel to zazwyczaj syrenka, albo jednorożec, Dipper to jakiś chyba jelonek, Stan to gargulec, a Wendy to jakieś wilkopodobnecoś.


Uważam to okropnie kiczowaty i po prostu głupi pomysł. Nie podchodzi mi to w ogóle.
4. Fright Falls
Coś w podobie jak Monster Falls, tyle, że jedynymi potworami są Dipper (wilkołak), oraz Mabel (wampir). Jestem ciekawa jak się dogadują, skoro wilkołaki i wampiry się tak nienawidzą



Uważam, że to dość.. dziwne AU. Ale ma swój urok.
5. Twinswap
Tutaj mamy zaś połączone dwie postaci w jedną - Mabel i Dipper, Pacyfika i Gideon, i tak dalej.


A to jest.. OKROPNIE dziwne XD
...
Tak krótko, gdyż dłuższe mogłoby być nudne. Będzie jeszcze oczywiście pełno innych części, gdyż AU nie brakuje. Jeśli macie jakieś pomysły na posty, to przyjmę je z otwartymi ramionami!
A co wy sądzicie o powyższych AU?
Luleeyta.
 

 
Witam!
Zastanawialiście się kiedyś nad tym, kim są ludzie, których mijacie na ulicy, lub obok których siedzicie w autobusie? Byliście ciekawi tego jak mają na imię, kim są z zawodu, jakie mają plany na dziś?
Do szkoły i ze szkoły jeżdżę autobusem. Czasem, słuchając muzyki, przyglądam się zabieganym ludziom. Patrzę na nich, zwracam uwagę na ubiór, rysy twarzy, kolor włosów i barwę oczu, jeśli się oczywiście da. Na ton głosu, sposób w jaki się poruszają oraz w jaki patrzą. I kiedy już ogarnę wzrokiem daną osobę, to układam o niej krótką historię. Gdzie mieszka, jak się nazywa, czy ma męża, co jest jej hobby.
Moim zdaniem, każdy jest na swój sposób ciekawy i wyjątkowy. Trzeba to tylko zauważyć.
Luleeyta
 

 
Witam!
Dziś chciałabym popaplać troszkę na temat fandomów, w których miałam (lub nie miałam XD) zaszczyt być. Nie było ich może dużo, lecz ukształtowały w dość dużej mierze mój cudowny charakter!
1. Percy Jackson
Fandomem, od którego się wszystko zaczęło był fandom fanów twórczości wujka Ricka Riordana, serii - "Percy Jackson i bogowie olimpijscy", "Olimpijscy Herosi", a teraz także "Apollo i boskie próby", "Magnus Chase i bogowie Asgardu", oraz "Kroniki rodu Kane".
Przyznaję się bez bicia, iż nie przeczytałam tej ostatniej. Naprawdę się starałam, ale była tak nudna, irytująca i przewidywalna, że nigdy się nie przełamałam, żeby spróbować jej jeszcze raz.
Należałam do niego jakieś dobre dwa lata. W tym czasie zdążyłam napisać naprawdę wiele fanfiction, prowadzić kilka fanowskich stron, zakupić dwie koszulki i bluzę (związaną oczywiście z powyższymi książkami" oraz miliony razy zmienić swoje poglądy.

2. Fairy Tail
Tak. Anime. Tak.
Pewnego magicznego razu przełamałam się, by oglądnąć tego okropniewieloodcinkowego tasiemca. I się stało. Fandom pochłonął mnie bez cienia litości. Byłam w nim jakoś z półtora roku. Zdążyłam w tym czasie pisać kilka grupowych rp (tak zwany role play), miliony razy zmienić poglądy na życie, zacząć kupować mangę oraz zaśmiecić moje wszystko wszelkimi fanartami i memami.

3. 13 reasons why
Tak, tam także mnie poniosło. Pamiętacie ten okres, kiedy "Trzynaście powodów", wyreżyserowane przez Selenę Gomez, były wszędzie? To właśnie wtedy zaczęłam czuć wewnętrzną potrzebę rozwijania swoich poglądów jeszcze dalej. Chciałam poznać historię Hani Bejker. No i poznałam. Po tym serialu już nic nie było takie samo. Na serio, serio.

4. Gravity Falls
Tutaj zaś mamy kreskówkę - "Wodogrzmoty Małe" autorstwa Alexa Hirscha. Mogłam nazywać się prawdziwym członkiem fandomu z jakieś trzy tygodnie temu (?). Byłam tak głodna poznania całej fabuły, że oglądnęłam całe dwa sezony (około 40 odcinków) w weekend. Może i zmarnowałam całe dwa dni, ale było warto! Całe moje konto na Facebooku, galeria w telefonie, strona główna na Pintereście diametralnie się zmieniły! Wszędzie był Dipper, Mabel, wujek Stan i wujek Ford. Zorganizowałam pełno rp, które, jak zawsze, po kilku dniach umarły, ale gdyby nie one, to umarłabym z powodu kaca pokreskówkowego.

5. Star vs. forces of evil
Mamy tu kolejną kreskówkę, tym razem "Star Butterfly kontra siły zła" autorstwa Daron Nefcy! Należę obecnie do owego fandomu i okropnie mi się tu podoba, heh. Shipuję oczywiście Star i Marco, bo tak, i tyle.

5. Disney
Fandom, w którym byłam od zawsze i pozostanę do śmierci. Kocham bajki Disney'a, te nowe i te stare, wykreowanych bohaterów, a także piosenki. Nigdy nie mam zamiaru wyrosnąć z bajek, choć już teraz moi znajomi patrzą na mnie krzywo, gdy mówię, że idę na nową bajkę do kina. Ale cóż poradzę, jak to kocham?

...
Szczerze mówiąc, to dalej jakaś część mnie wciąż pozostaje w tych fandomach, a jakaś ich część pozostaje we mnie. Nie żałuję, że odwiedziłam je, wręcz przeciwnie, czuję dumę. Troszkę nieuzasadnioną, ale cóż tam.
A wy gdzie bywaliście, huh?
Luleeyta.
  • awatar *Mordka*: Też uwielbiam Wodogrzmoty Małe, Star Butterfly kontra Siły Zła oraz Disneya (to w fandomach trochę mniej, ale mimo to ) :D. *,Pjona* Ja obecnie poza tymi fandomami jestem w fandomach "Rick and Morty", "Total Drama", "Over The Garden Wall" i "Steven Universe". Kiedyś jeszcze w "Sonic the Hedgehog", "Five Nights at Freddy's", "My Little Pony" i "Adventure Time", ale teraz raczej to przeszłość.
  • awatar Luleeyta: @Princess Mérida DunBroch: Ah, więc tak działa magia! Oczywiście staram się regularnie oglądać twój kanał na YouTube! :D
  • awatar Princess Mérida DunBroch: @Luleeyta: :D szczerze, to nie zaglądam już na pingera, ale dostaje powiadomienie na maila za każdym razem, gdy ktoś doda post z #disney :) Obecnie skupiam się już raczej tylko na kanale na YouTube.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Witam.
Dziś popaplam trochę na temat piękna. Czym dla mnie jest, co je uosabia, gdzie je dostrzegam.
...
piękno - pozytywna właściwość estetyczna bytu wynikająca z zachowania proporcji, harmonii barw, dźwięków, stosowności, umiaru i użyteczności, odbierana przez zmysły. (by Wikipedia)
"Zawsze uważałem, że najpiękniejsi ludzie, naprawdę piękni w środku i na zewnątrz, to tacy, którzy nie są świadomi swojego wpływu.[..] Ci, którzy rozprzestrzeniają swoje piękno, chwalą się, marnują to, co mają. Ich piękno jest ulotne. to tylko skorupa, ukrywająca ciemność i pustkę." ~ Jennifer L. Armentrout - "Obsydian"
...
Tak więc, czym jest piękno?
Możemy mówić o jego wielu rodzajach - od idealnego po subiektywne - lecz chciałabym, byśmy odłożyli dziś na bok wszelkie naukowe pojęcia i opinie innych ludzi. Skupmy się na tym, jak my pojmujemy znaczenie piękna.
Możemy je znaleźć wszędzie - ludzie, charaktery, natura, książki, muzyka. Może zaczniemy od człowieka?
Piękno człowieka możemy określać na dwa sposoby - cielesne oraz moralne. Nie powiem, że dla mnie osoba piękna z wyglądu nie istnieje, ponieważ to nieprawda. Każdy z nas ma swoje pojęcie wizualnie pięknego człowieka. Dla mnie taka osoba nie jest zbyt wysoka, ani też zbyt niska. Nie jest zbyt gruba, ani też zbyt chuda. Ma rude włosy i oczy o jakimkolwiek niespotykanym kolorze. Ma piegi na policzkach, cudowny uśmiech, lekko zadarty nos. A dla ciebie jak wygląda osoba piękna?
Teraz przejdźmy do piękna moralnego. Takowa osoba przede wszystkim nie stara się być kimś innym niż jest. Akceptuje siebie takim jakim jest, lecz pracuje nad perfekcją swojej osobowości, przez całe życie. Uczy się na błędach i zdaje sobie z nich sprawę. Potrafi słuchać i wyciągać wnioski z tego, co usłyszał. A dla ciebie kim jest osoba piękna moralnie?
Jeśli mówimy teraz o pięknie w przyrodzie - gdzie można je zauważyć? Na pewno w kwiatach. Każdy z nich, choćby nie wiem jak bardzo nieidealny, i tak jest piękny.
A co ludzie mówią poprzez określenie - "piękna książka", lub "piękna piosenka"? Jeśli chodzi o książkę, to może im chodzić o wydanie - okładkę, czcionkę -, lub także o samą treść - piękne przesłanie, poruszane tematy, perspektywa autora patrzenia na świat. To samo możemy powiedzieć o muzyce - ludzie mogą zachwycać się słowami, lecz także samymi odczuciami w trakcie słuchania. Moim zdaniem, piękna książka i piosenka to taka, która jest przede wszystkim prawdziwa, opowiada czyjąś historię.
...
Okej, heh, trochę wam popaplałam, ale cóż, miałam ochotę. Teraz chciałabym, żebyście to właśnie wy mi powiedzieli czym jest piękno. No, słucham, raz, dwa.
Luleeyta.
 

 
Kilka podstawowych informacji:
Tytuł: Koralina
Oryginalny tytuł: Coraline
Autor: Neil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Mag
Ilość stron: 112
Data premiery: 24 maja 2017 - to wydanie
24 stycznia 2002 - pierwsze wydanie

Czy na pewno wiesz, co tak naprawdę czai się w twoim domu? Zbadałeś wszelkie drzwi, szafki, zakamarki? A patrzyłeś za lodówką? Nie? W takim razie zajrzyj. Jeśli wpakujesz się w kłopoty, to już nie moja wina!

Bohaterką książki jest tytułowa Koralina - ciekawska, zwykła dziewczynka, która tak jak każde dziecko pragnie badać i odkrywać. Wraz z rodzicami przeprowadziła się w nudną okolicę, a za kilkanaście dni zaczyna się rok szkolny. Koralina okropnie nudzi się w nowym domu, pomimo dość szalonych sąsiadów - panny Spink, panny Forcible oraz pana Bobo. Rodzice są dość zabiegani, wręcz nie mają czasu na życie, a co dopiero na córkę. Gdy tylko dziewczynka chce się z nimi pobawić, oni wręcz ją spławiają. Więc ulubionym zajęciem bohaterki zostało badanie okolicy. Podczas pięknych dni przemierzała ogród za domem, stary kort tenisowy i świetnie się bawiła. Lecz pewnego dnia zaczął padać deszcz, więc nie mogła wyjść. Tata zaproponował jej, by zbadała dom - policzyła wszelkiego rodzaju rzeczy. Podczas tego dziwnego zajęcia odkryła w salonie drzwi, których dotąd nie widziała. Mama stwierdziła, że to drzwi do drugiego mieszkania obok, pustego. Gdy otworzyły je mosiężnym kluczem zobaczyły jedynie ceglaną ścianę.
Pewnego dnia, gdy Koralina została sama w domu postanowiła raz jeszcze sprawdzić, czy aby na pewno jest tam tylko ściana. Ku jej zdziwieniu odkryła tam mroczne, tajemnicze przejście. Bez wahania weszła do środka. Po drugiej stronie odkryła jednak identyczny dom, identycznych rodziców, identyczne wszystko. Ale czy na pewno?

Po "Koralinę" sięgnęłam z powodu bajki, którą kiedyś oglądnęłam (no prawie). Była to adaptacja książki - "Koralina i tajemnicze drzwi". Okazała się koszmarem mojego dzieciństwa - była tak przerażająca, że nigdy nie oglądnęłam jej w całości. Stwierdziłam, że po przeczytaniu z łatwością uda mi się oglądnąć ją do końca, lecz się myliłam. Czytając dzieło Gaimana naprawdę się bałam! W pewnych momentach przechodził mnie taki okropny dreszcz, nic fajnego. Ale oznacza to, że Neil ma talent. I to ogromny!

Co mogę wywnioskować po przeczytaniu "Koraliny"? Nic nie jest takie jak się wydaje, a nasz rzeczywisty świat wcale nie jest taki zły i nudny. Musimy po prostu to zauważyć.

Moja ocena:
10/10

Czytałeś "Koralinę"? Chciałbyś podzielić się ze mną swoim zdaniem? Zapraszam do dyskusji!
Do napisania,
Luleeyta.

 

 
Kilka podstawowych informacji:
Tytuł: Opowieść Wigilijna
Tytuł oryginału: A Christmas Carol
Autor: Charles Dickens
Tłumaczenie: Michał Filipczuk
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zielona Sowa
Ilość stron: 152
Data premiery: 17 sierpnia 2016 - to wydanie
19 grudnia 1843 - pierwsze wydanie

Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdybyście mogli przeżyć Święta Bożego Narodzenia raz jeszcze? Albo pod osłoną nocy moglibyście zobaczyć, jak świętują inni ludzie? Chcielibyście wiedzieć, jak będziecie spędzać Wigilię w przyszłości? Oglądalibyście to z radością czy ze strachem?

Bohaterem książki jest Ebenezer Scrooge - mężczyzna w podeszłym wieku, zgorzkniały właściciel kantoru, którym zarządza sam od śmierci jego wspólnika - Jakuba Marleya. Scrooge nienawidzi Świąt Bożego Narodzenia, ponieważ uważa je za stratę czasu i pieniędzy. Pod wpływem samotności ukształtowało się w nim przekonanie, że tylko majątek i zysk liczą się w życiu. Pomimo tego, że posiada słuszną sumę pieniędzy to nie dzieli się nimi z nikim. Nie widzi sensu w pomaganiu innym. Uważa, że biedni ludzi zasłużyli sobie na ową biedotę.
W takim właśnie przekonaniu żył jego wcześniej wspomniany wspólnik - Jakub Marley. Scrooge nawet nie pofatygował się na jego pogrzeb. Denat po śmierci został skuty w ciężkie kajdany winy i musiał spłacać swoje złe uczynki po śmierci. Postanowił ostrzec Scrooge'a przed swym losem i pomóc mu wrócić na drogę dobrego serca. Podczas mroźnej nocy Wigilii Bożego Narodzenia nawiedza Ebenezera, ostrzega go przed nędznym losem ukazując łańcuchy i zapowiada wizytę trzech duchów - Ducha Przeszłych Świąt, Ducha Teraźniejszych Świąt oraz Ducha Przyszłych Świąt. Każdy z nich jest inny i ukazuje inne odstępy czasu.
Starzec wędruje z nimi po czasoprzestrzeni oglądając dni Święta pod różnym kątem, z perspektywy wielu bliskich mu osób. Powoli zaczyna rozumieć jak wiele stracił, lecz także jak wiele może zyskać.

Sięgnęłam po tę książkę wyłącznie z ciekawości, ponieważ mój młodszy brat właśnie ma "Opowieść Wigilijną" jako lekturę. Oglądałam wcześniej wiele ekranizacji, które bardzo mi się podobały i tego samego spodziewałam się po dziele Dickensa. Z początku trudno było mi się przyzwyczaić do stylu, w jakim pisze autor, trudno było mi zrozumieć przesłanie. Lecz po kilkudziesięciu stronach w końcu zaczęłam doceniać historię Ebenezera Scrooge'a. Charles Dickens pokazuje nam jak ważnym jest bycie otwartym na ludzi tak samo jak na pieniądze, jak nie bardziej. Daje do zrozumienia, że czasem pieniądze to nie wszystko, że pomimo wielkiego majątku tak naprawdę jesteśmy sami, co równa się z byciem nikim. Święta Bożego Narodzenia są czasem, w którym nikt nie zasługuje na to, by być samotnym.

Moja ocena:
8/10

Czytaliście "Opowieść Wigilijną"? Jeśli tak, co o niej sądzicie? Nie zgadzacie się z moim zdaniem? Zapraszam do zostawienia komentarza!

Luleeyta

 

 
Witam.
Tak więc, dziś zaczynam przygodę z blogiem, nowy rozdział w życiu. Wierzę i mam wielką nadzieję, że zostanę tu na znacznie dłużej, niż w przypadku poprzednich blogów. Chciałabym także tu coś osiągnąć. Co? Okaże się.
Jestem najzwyklejszą dziewczyną pragnącą być kimś więcej. Kocham kreskówki i bajki, krótkie wiersze i wszystko co stare i wyjątkowe. Pieniądze wydaję na chodzenie do kina, kupowanie książek i ubrań z second-handów. Moim marzeniem i zarazem celem życiowym jest zebranie grupy ambitnych, niesamowitych i niepowtarzalnych ludzi, by stworzyć wraz z nimi coś, co będzie żyło długo po naszej śmierci. Co takiego? Nie mam pojęcia - film, serial, serię książek, grę, kreskówkę, cokolwiek! Wiem, że się uda.
Tutaj, na blogu, chciałam bym dzielić się z wami moimi dokonaniami, przemyśleniami, przeżyciami, przeczytanymi książkami, oglądniętymi filmami. Chciałabym, by powstało z tego coś. I mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie mnie w tym wspierał.
Sądzę, że to tyle na teraz. Na pewno jeszcze dziś się spotkamy.
Do napisania,
Luleeyta.